To ciekawy przykład karania starych gier za postrzegane grzechy nowej.

Epic Games Store jest jednym z najbardziej polaryzujących tematów tej zimy: od ludzi, którzy są zachwyceni, że ktoś rzucił wreszcie rękawicę Valve, przez takich, którzy mają dość nowych aplikacji i launcherów zaśmiecających ich pulpity, aż po takich, którym na platformie Epica brakuje najlepszego narzędzia do wyrażania swojego słusznego (lub nie) gniewu: recenzji użytkowników. W obliczu ekskluzywności Metro Exodus na tej platformie i braku możliwości bombardowania recenzji Metro Exodus na Steamie (bo wiadomo, że jeśli twórcy zrobią coś nie po myśli graczy, należy ich ukarać, czego przykłady widzieliśmy tu i tu), wylewają swój gniew na dwóch poprzednich częściach.

Metro 2033 i Last Light otrzymały po niemal tysiąc negatywnych recenzji, z których część zachęca 4A, Deep Silver i Epica do robienia sobie niezbyt przyjemnych rzeczy, inne obiecują, że nowa gra zostanie spiracona, a nie kupiona przez to, że dostępna jest jedynie na Epic Games Store. Niektórzy pamiętają jednak, by wspomnieć, że obie atakowane tytuły były całkiem solidne. Co ciekawe, cała sytuacja rezonuje z pytaniem Tima Sweeneya z grudnia tego roku – zapytany o kwestię recenzji na Twitterze, założyciel Epic Games powiedział, że recenzje pojawią się w sklepie, ale będą opcjonalne dla twórców – jeśli jakieś studio lub wydawca nie będzie chciało z nich korzystać, będzie mogło zrezygnować, by uniknąć… bombardowania ocen i manipulowania systemem.