Raport Polygon pokazuje, że firma nie poradziła sobie bombowym wzrostem popularności gry, która uznawana jest za najpopularniejszą na świecie.

Przetaczająca się przez branżę burza nie ustaje – od czasu niepokojących doniesień o problemach z molestowaniem seksualnym i kulturą pracy w Riot Games co chwila pojawia się nowy problem. Od niespodziewanego zamknięcia Telltale Games, napędzanego kulturą nieustającego crunchu (nadgodzin) producenta wielu popularnych gier przygodowych, przez zaskakujące informacje o 100-godzinnych tygodniach pracy w Rockstar Games, zwolnienia w Activision Blizzard i Electronic Arts, aż po niedawny, obszerny raport dotyczący BioWare, wszystko zdaje się mówić, że branża gier potrzebuje zmian. Najnowszym dodatkiem do listy trudnych sytuacji i problemów jest Epic Games, twórcy Fortnite – obszerny artykuł opublikowany przez serwis Polygon pokazuje, że choć na zewnątrz gra odnosi sukcesy, kultura pracy w studiu jest co najmniej martwiąca. Tekst mówi o tym, jak szybko i gwałtownie zmieniały się plany dotyczące ostatecznej formy Battle Royale od Epic i jak duży nakład pracy był konieczny by stworzyć, a potem wypełniać regularnymi aktualizacjami tę niesamowicie popularną grę.

Artykuł autorstwa Colina Campbella przedstawia Epic Games jako firmę, która nie była w stanie do końca udźwignąć ciężaru sukcesu Fortnite. Przechodząc od spokojnej organizacji o bardzo dobrej kulturze pracy, do giganta tworzącego największy hit na rynku twórcy Fortnite Battle Royale przyjęli mnóstwo nowych pracowników, a wraz z nimi założenie: pracuj ile możesz, albo nie będziesz pracować wcale. W wywiadach z szeregiem nieokreslonych źródeł Campbell ustalił, że od zespołów pracujących nad grą oczekuje się przyjmowania teoretycznie dobrowolnych nadgodzin w ilościach, które rozciągają tydzień pracy do 60, 70 a czasem nawet do 100 godzin. Domyślnym trybem pracy stało się przychodzenie do studia codziennie i zostawanie w nim nawet po dwanaście godzin – bez ważnego powodu pracownicy nie mogą brać wolnych weekendów czy wymawiać się od dodatkowej pracy.

Efektem tej sytuacji jest poważne wypalenie, i traktowanie pracowników jako „ciał” – tak, według raportu wyraził się o nich jeden z członków kierownictwa. I choć oficjalnie studio mówi zdecydowane „nie” wymaganiu od pracowników crunchu, zarządzenia z góry zdają się nie docierać do szeregowych pracowników i ich przełożonych. Osoby oczekujące normalnych warunków pracy oceniane są negatywnie, a ich kontrakty nie są przedłużane kiedy wygasną, sprawiając, że jedynie naprawdę zdeterminowani pracownicy mają szansę pozostać w firmie na dłużej, kosztem własnego zdrowia. Zapytane o komentarz Epic nie zaprzecza, że nadgodziny są obecne, jednak podkreśla, że nie wyglądają one tak przerażająco, jak mógłby sugerować raport. Dodatkowo firma wypłaca niemałe bonusy pracownikom, oferując ponoć nawet trzykrotność normalnej pensji w postaci dodatkowej wypłaty.

Autor tekstu sugeruje też, że choć w firmie zdają się crunchować wszyscy, podejmuje ona pewne wysiłki, by ukrócić ten proceder, zatrudniając nowych ludzi i zlecając część z nieustającego strumienia aktualizacji innym studiom i podwykonawcom. Nie pozwoliło to jednak jeszcze kompletnie zdusić problemu i nic nie wskazuje, by sytuacja miała się szybko zmienić.