Inwestor z serwisu Fig pochwalił się, że otrzymał już 191% zwrot swojej inwestycji.

Ogłoszenie, że crowdfundowane Phoenix Point od Juliana Gollopa będzie dostępne przez pierwszy rok wyłącznie na Epic Games Store nie zostało ciepło przyjęte. Fani, którzy pomagali ufundować grę byli wściekli, gdyż obiecano im klucze w różnych sklepach, w tym takie, które da się bezproblemowo uruchomić na Macach i Linuksie – EGS nie oferuje wsparcia dla tego drugiego systemu. Do tego doszli jeszcze ludzie, którzy zwyczajnie nie chcą, by ograniczające wybór konsumentów zagrywki Epic Games stały się regułą, tworząc mocno wrogą atmosferę. Twórcy przeprosili tych, którzy poczuli się zawiedzeni i brną dalej, bo sprawa niemal gwarantuje, że tytuł się zwróci.

Wygląda na to, że Phoenix Point, które na Fig.co zebrało 700 tysięcy dolarów otrzymało od Epic Games ponad dwa miliony dolarów – trzykrotnie więcej, niż od fanów – by tymczasowo pojawić się tylko w jednym sklepie. Całość została ujawniona przez jednego z inwestorów na Fig, który pochwalił się, że wkład w grę już mu się zwrócił, mimo, że do premiery pozostało jeszcze pięć miesięcy. Analizę listu, jaki Fig wysłał do inwestorów i całej historii znajdziecie w tym wątku, sugerującym, że za grę zapłacono prawie równo 2,25 miliona dolarów.

Sytuacja ta może wzbudzać mieszane uczucia, efektywnie tworząc sytuację, gdy gra nie tylko zwróciła się, ale wręcz zarobiła na siebie przed premierą- dzięki Epicowi. Z jednej strony to dobre wieści, szczególnie dla niezależnych twórców, którzy mogą spać spokojnie, nie martwiąc się wynikami sprzedaży, niesie to ze sobą jednak pewne poważne implikacje. Otwartym pytaniem pozostaje też w takiej sytuacji: ile Epic Games zapłaciło za większe tytuły, takie jak Borderlands 3 czy The Division 2?