Jeśli macie ochotę na dołującą przygotówkę, to nie ma nic lepszego jak cofnąć się trochę w czasie i przemieścić na wschód, gdzieś do maleńkiego miasteczka, leżącego z dala od cywilizacji na ziemiach byłych Republik Radzieckich (a może w samym sercu Mateczki Rosji?).

W każdym razie Dom Syreny  zabierze nas do świata, który nieco bardziej dojrzalsi gracze całkiem nieźle znają. To jest jak rzeczywistość z Franko, ale jeszcze bardziej podniszczona, albo mniej kolorowa wersja Teenagenta. I nie, nic nie wiemy o polskiej wersji językowej. Intrygujące jest to, że w rzeczywistości tej zabitej dechami miejscowości dzieje się… akcja rodem z horrorów Kinga, zwariowana niczym Zona w Pikniku na skraju drogi. Z drugiej strony – jakże te ponure widoki są nam znajome i jak dobrze pasują do obecnego, depresyjnego wystroju świata. Tylko dla graczy o mocnych nerwach, którzy niełatwo poddają się nastrojowi takich miejsc.