Specjaliści od marketingu rzadko zaskakują nas czymś odkrywczym i nowym w swojej dziedzinie. Do zwiastunów, trailerów, list życzeń, newsletterów, przecen i zagrywek bazujących na nostalgii zdążyliśmy się już przyzwyczaić.

Choć specjalistów od symulatorów wszelkiej maści w naszym kraju jest pod dostatkiem i moglibyśmy podejrzewać, że kolejna gra w tym gatunku powstanie dzięki jednej ze spółek notowanych na giełdzie, to dla Devolver Digital wirtualne hale expo zrealizował nie kto inny, ale Flying Wild Hog. Efekt końcowy, czyli Devolverland Expo jest… zaskakujący, odświeżający (dla nieco skostniałych metod współczesnego marketingu) i wyjątkowo barwny.

To co zniknęło na pewien czas z krajobrazu graczy – targi i pokazy – powróciło w formie wirtualnego świata, poukładanego z trójwymiarowych modeli i elementów zapowiadanych gier. Pewnie istnieje też jakiś backstage. Devolverowi gratulujemy pomysłu, Flying Wild Hog – wykonania. Zaskakujcie nas częściej. Ciekawe ilu wydawców gier sklonuje ten pomysł i ile będziemy takich centrów wystawienniczych przechowywać na naszym dysku, by zawsze być na bieżąco. No i kto pierwszy wprowadzi opłaty za zwiedzanie…