Jak na prototyp gry, która ledwo ujrzała światło słoneczne (docierające z pewną nieśmiałością do pobliskiego Saturna) – to zaskakująco dojrzałe i sprawnie zrealizowane dzieło, w którym akcja rozgrywa się na stacji orbitującej wokół gazowego olbrzyma, a nasz bohater odziera przyczółek ludzkości z cennych artefaktów, korzystając gościnnie z zasobników do klonowania (w razie nagłej śmierci).

Deathless Hyperion to klasyczny do bólu, oldschoolowy FPS z pokaźną mapą i (w obecnej wersji) brakiem opcji zapisu stanu gry, więc uważnie stawiajcie kroki. Atmosferę gry świetnie buduje muzyka i latarka w obszarach pozbawionych zasilania (będzie trzeba je włączyć wielką wajchą). Dość gadania – czas zwiedzać, bo wielki obszar bazy kosmicznej oczekuje na poszukiwaczy lootu i wielbicieli strzelania z rozpikselowanych pukawek!

PS Powiększona automapa pod ESC. Korzystajcie, bo się zgubicie w gąszczu korytarzy. Jakby ktokolwiek z was miał wątpliwości jak wielka jest stacja kosmiczna, proszę – walkthrough trwa ponad półtorej godziny: