Dave debiutował nieco ponad dwa lata temu. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że estetykę autorzy gry czerpali wprost od najlepszych (czyli LIMBO), acz teatrzyk cieni, który serwuje nam duńskie studio Playdead w tym konkretnym przypadku nabrał soczystych barw.

Choć widzimy ledwie zarysy przeszkód i otoczenia, tło skrzy się od kolorów. Nie będzie jednak szans na zbyt długie podziwianie otoczenia, bo Dave daje w kość – tu nie ma miejsca na odpoczynek, mechanice gry bliżej Super Meat Boyowi niż barwnym zręcznościówkom lat 90. Jakby co ostrzegaliśmy.