Marcin Iwiński i Adam Badowski obiecują, że studio zmieni swoje nastawienie do crunchu.

W dość nietypowej rozmowie z Jasonem Schreierem z Kotaku szefostwo CD Projekt RED obiecało wziąć na tapet temat crunchu czyli często obowiązkowych i nie zawsze płatnych nadgodzin, które są zmorą branży gier. W wywiadzie, który Schreierowi zaproponował jeden z PRowców firmy, jego współzałożyciel, Marcin Iwiński i szef studia, Adam Badowski zadeklarowali, że „redzi”, znani z tego, że, szczególnie przed premierą Wiedźmina 3, nie oszczędzają pracowników, będą teraz bardziej uważać na ich zdrowie i dawać szansę na to, by poza tworzeniem gier developerzy mieli szansę na życie prywatne.

Jednocześnie wyraźnie zaznaczyli, że nie wierzą, by wyeliminowanie crunchu z produkcji gier było możliwe – w kluczowych okresach, takich jak zbliżające się demo na E3 czy tuż przed premierą, zarządcy studia chcą mieć możliwość wymagania od pracowników zwiększonego wysiłku i zaangażowania w pracę, a to oznacza potencjalnie nadgodziny. Jednocześnie zaznaczają, że nadgodziny te mogą nie być obowiązkowe, a pracownicy będą mogli ich odmówić bez konsekwencji.

Trudno ocenić, co na celu ma taka komunikacja – nie do końca jasnym jest, czy w tych „szczególnych” okresach oczekiwania stawiane przed załogą CD Projekt Red dadzą pracownikom wymówić się od pracy w weekendy lub w ramach nadgodzin, szczególnie, że według Schreiera już teraz studio narzuca pracownikom konkretne terminy urlopów, by zachować płynność pracy (Iwiński i Badowski nie zaprzeczają zresztą, że tak faktycznie jest). Szefowie nie chcieli także wypowiadać się, jak zareagują na potencjalną chęć założenia związku zawodowego przez swoich pracowników – temat realnie się jeszcze nie pojawił, jednak branża coraz częściej mówi o potrzebie walki o swoje prawa przez lepszą organizację pracowników, tak jak robi się to w filmach – organizacje tego typu pojawiają się już w USA, Wielkiej Brytanii czy Francji. CD Projekt RED staje w tej sytuacji w lekkim rozkroku, deklarując chęć poprawy, by nie stać się celem obszernych raportów, takich jak te dotyczące BioWare czy Epic Games, a jednocześnie nie chce w całości zrezygnować z obecnej kultury pracy. Czy przyniesie to pozytywne rezultaty, przekonamy się pewnie w okolicach premiery Cyberpunka 2077, który ukaże się najwcześniej w przyszłym roku.