Można odnieść wrażenie, że Amiga była maszynką stworzoną do jednego gatunku gier: dungeon crawlerów z widokiem z perspektywy pierwszej osoby, z widokiem obracanym o 90 stopni. To tu rodziła się potęga Raven Software (od Black Crypta), to tu powstawały urocze serie gier Thalionu (jak Amberstar i Ambermoon) i takie niezapomniane wytwory złotego wieku gier fabularnych tego gatunku, jak Perihelion.

W klimacie SF był też niezapomniany Xenomorph i zręcznościowy Hired Guns, czy niemiecki Whale’s Voyage i dwie części Captive. Niemniej większość dungeon crawlerów na Amidze czerpała ze stylistyki fantasy. Dlatego klimat SF w tego typu grach był nad wyraz często poszukiwany przez graczy. Na swój sposób wyjątkowa jest seria gier Black Dawn, którą otwiera skromna gra freeware napisana w Amosie, opublikowana pod koniec 1993 roku przez Andrewa Campbella. Później był Black Dawn II (1994 r.), Legion of Dawn (1995 r.) i jeszcze kolejne kilka części serii – Black Dawn IV: Hellbound z 1995 roku, Dawn: A New Beginning Remix z 1996 roku, Thunderdawn, Parasite i Parasite II oraz Champions of Dawn. Cała seria urywa się w latach 90., by nagle powrócić na ekrany Amig w nowej odsłonie, zatytułowanej po prostu Black Dawn Rebirth i tworzonej przez oryginalnych autorów – Shauna Wattersa, Andy’ego Campbella oraz Mike’a Richmonda (którego zmuszono do powrotu do pisania muzyki na OctaMED-zie). Gra będzie działać na A500 z rozszerzeniem pamięci, ma zostać wydana jeszcze w tym roku przez Double Sided Games, a pierwsze ujęcia i opinie już są entuzjastyczne.