I nie jest nim „wydamy go jak swojego!”.

Filmowy Doom z 2005 roku nie był dobry – nie dali go rady podźwignąć ani The Rock, ani Karl Urban, ani Rosamund Pike. Z jakiegoś powodu nawet wśród krwawych, bezmyślnych slasherów oparta na grze produkcja prezentowała się bardzo słabo, jedynym, co jest w niej lepsze od fatalnych ocen krytyków to niewiele lepsze oceny zwykłych widzów. Wygląda, że tworzony właśnie przez Paramount, skierowany od razu na wideo (czyli na płyty i platformy streamingowe) spróbuje pobić ten rekord.

Powiedzmy to bez ogródek: trzeba bardzo się zaprzeć, żeby powiedzieć coś dobrego o tym materiale. Całość wygląda tak źle, że nawet oficjalne konto Bethesdy miało o sprawie tylko parę krótkich słów: „nie braliśmy udziału w produkcji”. Porzućcie wszelką nadzieję.