Gracze machali mieczami świetlnymi tak szybko, że Valve musiało wypuścić patch.

Oprogramowanie VR korzysta z „testów poczytalności („sanity checks”), by upewnić się, że prawidłowo odczytuje ruchy kontrolerów. Wygląda na to, że w przypadku Beat Saber i niektórych mistrzów mieczy świetlnych rzeczywistość wykroczyła poza granice poczytalności, i Valve musiało wypuścić łatkę dostosowującą hardware do „nadludzkiej” szybkości ruchów.

Problemem, z jakim borykał się sprzęt jest szybkość obrotu nadgarstka – według Bena Jacksona z Valve, niektórzy odpowiednio zmotywowani gracze potrafią wykonać ruch o ponad 3600 stopni na sekundę, co przekroczyło przewidywania firmy. Całość dało się rozwiązać aktualizacją, ale sprawia, że oglądanie prawdziwych mistrzów nowej gry muzycznej staje się jeszcze ciekawsze.