Andrew Wilson nie patrzy na Anthem jako problem „dzisiaj” tylko coś, co będzie rozwijane 7-10 lat.

W rozmowie z serwisem GameDaily.biz Andrew Wilson skomentował obecną, niezbyt dobrą sytuację Anthem – produkcji BioWare, w której zdaje się, że wszystko poszło nie tak jak powinno. Prezes Electronic Arts powiedział, że próba przyciągnięcia dwóch różnych grup odbiorców – fanów narracji w stylu BioWare oraz sieciowych looter-shooterów nie wyszła najlepiej, bo połączenie dwóch mocno odrębnych gatunków nie do końca się sprawdza. Wilson porównał Anthem do twórczości Spielberga, którego większość filmów jest hitami, ale zdarzają się pewne potknięcia.

– Myślę o Anthem w perspektywie siedmiu do dziesięciu lat i choć start nie był tym, czego wielu z nas chciało, także tym, czego chcieli gracze, to wierzę, że nasz zespół dostarczy ostatecznie coś wyjątkowego i unikalnego, bo wielokrotnie udowodnił już, że jest w stanie to zrobić.

Te wypowiedzi nie sugerują, że Anthem zostanie w najbliższym czasie „zwinięte” jak miało to miejsce z Mass Effect: Andromeda po podobnie nieudanym starcie – BioWare bardzo szybko porzuciło wtedy wszelkie plany związane z DLC i wspierało głównie komponent sieciowy, sprawiając, że długotrwałe zainteresowanie tytułem szybko zgasło. Można jednak zakładać, że plan na siedem do dziesięciu lat względem Anthem daje BioWare całkiem sporo czasu na wykopanie się ze swoich błędów, co w przypadku EA nie zdarzało się często – wydawca ma długą historię zamykania studiów, a fani rozpaczają po twórcach popularnych serii, takich jak Dead Space od Visceral.

Samo Anthem natomiast jest w bardzo kiepskim stanie – BioWare anulowało mapę aktualizacji, którą opublikowało zaraz po premierze gry i informacje o tym, czy i jak dokładnie rozwijana będzie gra pozostają mgliste. Najnowsza produkcja twórców Dragon Age i Mass Effect systematycznie traci graczy, a zainteresowanie nią na Reddicie i Twitchu gaśnie. Odwrócenie sytuacji, nawet, jeśli faktycznie dla gry istnieje perspektywa 7-10 lat, może być sporym wyzwaniem.