Kapeli Amon Amarth, miłośnikom heavy metalu, nie trzeba przedstawiać. Takie przynajmniej jest moje zdanie, a piszę to z perspektywy osobnika siedzącego w tych klimatach, dosłownie od wieku pacholęcego.

Całkiem niedawno ci szaleni Szwedzi zapowiedzieli wymianę swojego scenicznego rekwizytu – wikińskiego okrętu – na większy, gdyż stary nie spełniał już ich oczekiwań. Teraz kwintet zafundował swym fanom grę mobilną zatytułowaną po prostu Amon Amarth, w której wcielimy się w nikogo innego, jak lubianego przez wszystkich Thora. Grając synem Odyna można przemierzyć cztery różne krainy ciągnące się przez dwanaście etapów oraz skopać tyłki takim paskudom skandynawskiego panteonu jak np. Hel czy Surtr. A wszystko to w retro stylistyce, przy akompaniamencie kawałków szwedzkiej kapeli. Oczywiście owe numery także zostały przerobione tak, aby brzmiały jakby żywcem zostały wyjęte z 8-bitowców. Jeszcze nie miałem okazji, aby zaopatrzyć się w swoją kopię tego dziełka, ale na pewno to zrobię.

Tym bardziej, że za swoją produkcję ludzie z Ride & Crash Games liczą sobie niecałe 9 dolców. A to moim zdaniem niewiele, jak na możliwość dokopaniu paru złym bossom przy nowych odjechanych wersjach znanych mi kawałków autorstwa bandu, którą cenię.