Chciałoby się rzec – ale to już było i to wałkowane na tyle części z dodatkami, że… trzeba czegoś odświeżającego, by jeszcze raz skłonić kogoś do zabawy w symulator wyidealizowanego świata.

AfterLife ma być właśnie takim przykładem sensownie (miejmy nadzieję) dokonanych wyborów, które dadzą nam szanse na rozpoczęcie życia od nowa. I choć nie jest to zabawa w życie po śmierci (co może sugerować tytuł zapowiadanej gry), to czasami rzeczywiście chętnie zamienilibyśmy kwadrat w blokowisku na elegancką willę, a kilkudziesięcioletniego gruchota na elegancki samochód sportowy.

Wyróżnikiem AlterLife ma być ogromne przywiązanie wagi do detali, związane z edytorem umożliwiającym dokładne odwzorowanie postaci oraz precyzyjne projektowanie domów i mieszkań. W trakcie gry mamy do wyboru jedną z wielu ścieżek kariery i viola – czas ruszyć po zarabianie pieniędzy, zasłużone (acz wirtualne) wakacje, romanse, czas spędzany z kinem domowym. Słowem – symulacja życia, gdyby tego jednego (oryginalnego) było nam za mało. Oczywiście w wirtualnym świecie i jakąś pulą gotówki na start. Cóż. Symulatory życia po prostu trzeba polubić. My skłonni bylibyśmy pograć w symulator (nie zapeszając) życia po życiu.

Tradycyjnie, daty premiery AfterLife nie znamy. Wiemy jedynie, że gra wyjdzie (w bliżej nieokreślonej przyszłości) na PC (Steam).

PS To najbardziej zabarwiony różem obrazek otwierający jaki widzieliśmy na tym portalu od lat.