Przekład na nowe języki powinien wystarczyć, twierdzi firma.

Pisaliśmy dziś, że remaster Spyro cieszy się niemałą popularnością, ale nie wspomnieliśmy o jednym – brakuje w nim drobiazgu, jakim są napisy. Poza wygodą, jaką oferuje możliwość przeczytania tego, co bohaterowie mówią w przerywnikach filmowych, napisy spełniają jeszcze jedną, ważną rolę: czynią fabułę przystępną dla osób głuchoniemych i mających problemy ze słuchem. Choć elementu tego brakuje także w poprzednim remasterze, trylogii Crash Bandicoot, dopiero Spyro i odpowiedź Activision na pytania fanów zwróciła uwagę na całą sytuację.

Cóż takiego powiedziało więc Activision? Zdaniem korporacji fakt, że grę przetłumaczono na dodatkowe języki powinien wystarczyć fanom, bo napisy nie są „standardem branży”. Jak nie trudno się dziwić, fani nie byli nią zachwyceni. Co ważne, większość gier komputerowych posiada napisy, pomimo faktu, że nie są one wymagane przez żadne przepisy czy regulacje, są one, de facto, branżowym standardem. Niektóre statystyki, jak choćby informacje podawane przez Ubisoft, wskazują, że nawet 60% użytkowników Assassin’s Creed Origins korzysta z napisów. Jedenaście lat temu, przy okazji premiery pierwszego z „assassynów” Ubisoft zresztą napotkał podobne skargi, co doprowadziło firmę do wprowadzenia wymagania przygotowania napisów od wszystkich współpracujących z Francuzami studiów.