Skojarzenia to piękna rzecz. Czasem załatwiają całą sprawę od razu. Słyszysz kapelę i myślisz „oho, chłopcy chcą być jak Iron Maiden!”, albo widzisz grę a Twoja reakcja jest prosta – ktoś tutaj mocno napatrzył się na Zeldę!

Myślę, że muszę coś najpierw wyjaśnić. Otóż – nie mam nic przeciwko inspiracji. Moja ukochana kapela to Motörhead i uwielbiam kilka zespołów, które się nimi potężnie inspirują. Ba! Nawet dobra zżynka – jeśli tylko wykonana odpowiednio umiejętnie – nie jest zła. Są jednak takie momenty, gdy coś widzę i skojarzenia stają się zbyt oczywiste. Sami zobaczcie i oceńcie:

No i jak? Aż pewien tytuł sam ciśnie się na usta. Dobra – powiedzmy sobie szczerze – chodzi tu o Zeldę. Taka inspiracja to nie grzech, a wiadomo, że na gry zeldopodobne jest popyt. Po obejrzeniu tego trailera mam jednak inne pytanie – czy A Knight’s Quest będzie się czymkolwiek wyróżniał? Oczywiście zawsze można odpowiedzieć kontrpytaniem: „a czy musi?”. I wiecie co? Jeśli tylko będzie dobrą, solidną grą to nie musi. W sumie są tu wszystkie potrzebne rzeczy – kolorowy świat, kilka wyróżniających się broni i umiejętności. Problemem może być bohater, bo wydaje się totalnie z twarzy podobny do nikogo, ale w przypadku takiej gry myślę, że jeśli mechanika będzie dobra, a świat który odda nam się do eksploracji odpowiednio ciekawy, to nudny bohater będzie co prawda przeszkadzał, ale nie oznaczał wyrzucenia gry w kąt.

A Knight’s Quest ukaże się 10 października na Switchu, PS4 oraz na PC (Epic Games Store), a 11 na XBox One. Z tego ciekawy wydaje się Epic Games Store – jak widać celują też w mniejsze gry i mniejszych wydawców. W sumie – słusznie!